Przystanek: Dom

Moja tegoroczna tatrzańska przygoda dobiegła końca. Wracam z niedosytem, bo 10 dni to za krótko, bo adrenaliny nie było, bo góry mało mnie sponiewierały, bo ambicje duże a sił coraz mniej. Niestety „gapienie się” na nie mnie nie wystarcza, a nawet „boli”….. bo radość, szczęście, satysfakcja i poznawanie ich pojawiają się wtedy, gdy się na nie wchodzi. Każdy nasz górski wyjazd to przede wszystkim codzienne stawianie jednej stopy za drugą, w górę i w dół. W tym skalnym świecie drogi składają się z dwóch elementów : podchodzenia i schodzenia – płaskich odcinków jest niewiele. Pokrzyżować te nasze wycieczkowe plany może jedynie pogoda ( lub choroba ) … Deszcz jest „wybawieniem”, odpoczynkiem i czasem na inne atrakcje….bywa, że się jego pragnie, by ciału (nogom) dać wytchnienie. 🙂

W tym roku pogoda dopisała (kilka dni dopiekło fest, patelnia) natomiast gorzej było z moimi Przewodnikami, cóż …w pewnym wieku, częściej odzywają się kontuzje, które same nie przechodzą (tylko dlaczego akurat odezwały się obydwóm panom jednocześnie i to mimo solidnych przygotowań, i dlaczego już w pierwszym dniu przygody? Pytanie retoryczne 🙂 ).

Nie miałam wyjścia, musiałam sama organizować sobie wycieczki, które ze zrozumiałych względów były łatwiejsze, krótsze (stąd braki tej adrenaliny 🙂 ), i wkurzałam się, że marnuję czas na TAKIE „spacery” gdy pogoda jest jak marzenie. Od zawsze „zakodowane” mam w głowie, że w góry jadę po to by chodzić, a dzień bez wyjścia w góry na 7, 8 h, to dzień stracony. (Nie przyjechałam tu siedzieć 🙂 )

****

W drodze powrotnej do domu naszły mnie refleksje, (wracałam sama – pociągiem, T jeszcze został. Jego forma powoli zaczęła rosnąć, posiedzi zatem jeszcze ze dwa tygodnie jak pogoda pozwoli. Nasz Guru niestety też wyjechał, gdyż Jego kręgosłup mimo wielu zabiegów masażysty, nie dał się naprawić…..A miała być Galeria Gankowa ?) miałam dużo czasu by się zastanawiać nad tym moim „malkontenctwem” i nad niedosytem górskiego zdobywania. Dotarło do mnie, że wprawdzie zdobywanie szczytów jest dobrą formą podniesienia pewności siebie i wiary we własne możliwości, ale te szczyty wcale nie muszą być „Everestami” i normalne jest to, że z każdym rokiem trudniej je zdobywać, że trzeba będzie obniżać poprzeczkę i poskromić „wybujałe ego„ …Sam kontakt z naturą i urokliwe widoki są kolejną zaletę aktywnego wypoczynku w górach.

Góry uczą, ile znaczy nasze życie, jak wielką wartością jest życie….. i zdrowie. Wobec potęgi gór niknie „mieć”, a ujawnia się „być”. Być za wszelką cenę, niekoniecznie wysoko w chmurach…… Przecież wiem, że w Tatrach nie brakuje fajnych szlaków poniżej 2000 m, że Magura leżąca nad naszą ulubioną słowacką wsią, jest wspaniałym miejscem na kilkugodzinny górski spacer, czy na polegiwanie i kontemplację wśród pachnących ziołami i kwiatami hal z widokiem na Tatry Bielskie…. Gdziekolwiek pójdziemy w góry, znajdziemy więcej niż szukamy. I najważniejsze: trzeba przestać przejmować się myślami, które (w tym roku dość często) pojawiały się w mojej głowie razem z łezką w oku: „może weszłam tu już ostatni raz!”….Już wiem, że spróbuję znów za rok, to pewne . 🙂

****

Dom – moja przystań, w której „zakotwiczę” tylko kilka dni, zamieszam i znów …lecę. Pomyliłam dziś dni tygodnia, trochę mi ich zabraknie. Pranie, pakowanie, jakieś prezentowe zakupy, fryzjer, spotkanie z Tess, goście z Anglii ….a tu tydzień złożył mi się tylko z czterech dni. 🙂

Dol. Monkowa…
schronisko przy Zielonym Stawie… urokliwie tu, i ludzi mało. A ileż mam tu wspomnień!!! Už sa to nevráti 🙂
Zielone Pleso, przepiękne miejsce
Tradycyjnie zjadam makowy strudel z jabłkami… tylko chyba stracił to „naj” hmmm . Czyżby kucharz się zmienił czy wypadek przy pracy
Dolina Kieżmarska – Tatry Wysokie
Wielki Biały Staw
Upał, zatem wyprawa na basen … ale ten jest dla „zdrowotności” nie dla ochłody. Temperatura powietrza ok 40, temp. wody 38 🙂 – to baseny termalne (siarkowe) we Vrbowie.
urodzaj malin nadzwyczajny…. szlaki malinowe, powietrze malinowe to i deser malinowy – naleśniki z malinami, bitą śmietaną i czekoladą – wersja turystyczna 🙂
wersja prostsza – bez naleśnika
lasu w Tatrach coraz mniej, coraz więcej uschniętych kikutów drzew, krajobraz zmienia się z roku na rok 😦
jeden z moich ulubionych szlaków, .przez Zadnie Koperszady na przełęcz pod Kopą ( przez uroczy wąwóz – Brama Koperszadzka)
Na przełęczy pod Kopą, góry się schowały w chmurach
Raptem pojawiła się królowa (Łomnica) w zacnym towarzystwie
Na ratunek
Obec Tatranská Javorina pozýva všetkých ctiteľov mena Anna na ANNA BÁL v sobotu 06.08.2022
Przyjęłam zaproszenie 🙂 …Tymczasem od rana lało, słońce właśnie na ten jeden dzień wzięło sobie urlop. Mimo to poszłam , taniec w deszczu też już kiedyś ćwiczyłam 🙂
chłopaki jak malowane 🙂 🙂 … dali popis

Zaskoczenie jest elementem budującym. 🙂 Myślimy sobie „jest jak jest” a tu nagle: budka z książkami w tej małej ( no nie taka mała, długa jest ) góralskiej wiosce u podnóża Tatr Bielskich, gdzie nie ma cukierni, piekarni ani warzywniaka ( wszystko to znajdzie się w jednym sklepie pt. Potraviny ) ale jest budka a w niej KSIĄŻKI. …Jeśli któraś ci się spodoba , weź i czytaj a potem odnieś. Jak masz w domu jakąś niepotrzebną to przynieś ją tutaj..… Takie cudo to ja widziałam w Paryżu !!!

Przystanek Kraków…kilka godzin poszwendałam się w centrum miasta (tym razem sama, krakowskiej rodzinie dałam tym razem spokój-nawet się nie zameldowałam – lubię tak sama pobyć z Krakowem 🙂 ) wtapiając się w kolorowy, różnojęzyczny tłum – sądzę, że Kraków przeżywa w tym roku najazd turystów, tłoczno wszędzie, nie fajnie :(.

krótki spacer po zamkowym dziedzińcu
Wśród turystów rynek tonie znów…
„Kraków hejnał gra
Tak wita mnie
Patrzy na mnie jakby wiedział że
Wracam po to by
Choć na kilka chwil
Zamknąć oczy”…i
odwiedziny u Pana Piotra … niestety stolik był zajęty
więc kawa z tartą malinową i odpoczynek były
w urokliwym, spokojnym Zaułku Niewiernego Tomasza

****

Tymczasem sierpień wygodnie się usadowił (w hamaku 🙂 ), spokojny, dojrzały latem, cały w słodyczy śliwek, ozłocony słonecznikami i „mimozami”, z deszczem spadających Perseidów, co marzenia spełniają. 🙂 „Dni wyfruwają cicho wraz ze zmierzchem za okno. Bezpowrotnie…. Nigdy nie wracają. Sierpień najmocniej o tym przypomina”… Przysiada się obok niego nostalgia i tęsknota za nie wiadomo czym…..Wiadomo. Ale przecież to jeszcze nie koniec moich wakacji!

Reklama

4 myśli na temat “Przystanek: Dom

  1. Pewnie znowu gdzieś „poleciałaś” 😀 pięknie pokazałaś i opisałaś Tatry 😍
    Ja w tym roku jestem domatorką. Trzymam się własnego podwórka i na „własnym” niebie obserwuję spadające gwiazdy 😀
    Przyjmuję gości… jeden z nich powiedział: „z wycieczek w góry najbardziej lubię morze i piasek na plaży” 🤣 i tak odrobinę jest ze mną.
    Maliny już mi bokiem wychodzą i ogórki też 😊
    śliwkę miałam jedną tego lata 🤔 za to odkryłam czar bażyny czarnej 😋 podobno bije o głowę wszystkie inne owoce leśne jeśli chodzi o wartości odżywcze 🤓
    I znów o sobie gadam, sorry 😊 a co tam, pochwalę się jeszcze tylko, że pierwszy raz w życiu jadłam kiszone śledzie 😲 i mi smakowały 😃
    Pozdrawiam upalnie, trzymaj się Anula 😘

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jejku jak miło,brakuje mi Ciebie 😘… W przeciwieństwie do Ciebie tegoroczne lato spędzam poza domem i powiem Ci że już trochę tęsknię, jak gdzieś kiedyś przeczytałam świadczy to o tym że urlop był udany🙂…..Obecnie jestem w Bukareszcie i czas ten trudno nazwać urlopem bo przęde wszystkim zajmuje się Małym Człowieczkiem, mniej czasu na turystykę a polubiłam to miasto😄. Moje Dzieci postanowiły jeszcze przez dwa lata pomieszkać (popracować) w stolicy Rumunii. …Ostatnio jednak plany zostały skorygowane i Go z Małym wracają do Wawy, rozważając wszelkie plusy i minusy doszli do wniosku, że tak będzie najlepiej.Do domu wracam za jakieś trzy tygodnie!…..Owocek o którym piszesz jest mi zupełnie nieznany , w Polsce podobno też rośnie muszę się nim zainteresować.A te śledzie ? Podziwiam 😱…Aga pozdrawiam bardzo serdecznie, życzę wciąż pięknego lata , może nie tak upalnego (tutaj też gorąc!) i do następnego pogadania 😄

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dziękuję bardzo ….dla Ciebie też jeszcze wielu letnich dni , może nie takich upalnych jakich ja teraz doświadczam (nawet tutaj są one pewną nienormalnością -trwają od czerwca), zdrowia i radości każdego dnia…. pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.