Różne bóle głowy :)

Od niedawna „opiekuję” się dwiema nieruchomościami w Warszawie i mogę wiele, 🙂 … na podstawie pełnomocnictwa. które zostało sporządzone przez Notariusza…..sporządzone jak się okazało z rażącymi błędami, które wprawdzie wyłapałam (lata praktyki w Kancelarii Notarialnej nie poszły na marne), ale Mocodawcy byli już poza moim „zasięgiem” i o poprawkach nie było mowy. Tak więc dokument ów nadaje się tylko do kosza. A przecież miałam na jego podstawie kilka ważnych „zleceń” wykonać. Na szczęście dzięki wszechmocnemu internetowi i nowoczesnym technologiom wiele da się zrobić na odległość, bez obecności Mocodawców.

I tak, w miniony piątek „pozbyłam” się jednego lokalu, oddając go – mam taką nadzieję – w dobre ręce. N a razie na rok. Umowa najmu z wynajmującymi (czyli moimi Dziećmi) została podpisana przez nich osobiście – on line (podpis elektroniczny) , moja rola ograniczyła się do przekazania kluczy i sporządzenia inwentaryzacji. Przyznaję, że stres był mimo wszystko, w dodatku pojawił się jakiś smutek, bo wielki sentyment czuję do tego mieszkania oraz miejsca jakim jest Praga….Wszystko tu lubię i czuję się tutaj bardzo dobrze, i z chęcią tam przyjeżdżałam, gdy chciałam trochę pomieszkać w stolicy.

Druga nieruchomość pozostaje już tylko do mojej dyspozycji, tylko, że tą akurat mniej lubię ( pomimo przylegającego do niej ogródka ). Nie przyzwyczaiłam się jeszcze ani do domu, ani do dzielnicy. Nazywam go „twierdzą” , bo bramy, alarmy, kody, jakieś dziwne urządzenia, które wciąż wywołują u mnie stres, gdy się tam na chwilę „wprowadzam lub wyprowadzam” (zawyje alarm, czy jednak nie zawyje, uruchomię coś albo mi się nie uda, czy na pewno pogasiłam światła w łazience na górze, czy o czymś nie zapomniałam itp.itd – sprawdzam, latam a potem i tak mam wątpliwości)….. Obciążona odpowiedzialnością . 🙂 Myślę, że z czasem to minie, gdy się bliżej poznamy, w każdym razie fajna „miejscówka„ jest i zamierzam z niej korzystać, póki co na razie w towarzystwie, samej byłoby mi tu nieswojo. 🙂

Wieczorem wróciliśmy do domu, bo tym razem nie mieliśmy ciekawych warszawskich planów ma weekend (poza jednym ważnym spotkaniem z panem Chagallem – w Muzeum Narodowym – ale on „powisi” sobie do lipca, zatem spotkanie to odłożyłam do następnego razu).

******

Sobota obudziła mnie deszczem, z którego ucieszyłam się jak ze słońca. Taki delikatny, letni deszcz ma dwie uzdrawiające moce: zapach i dźwięk, nogi same mnie poniosły do parku… lubię tak „moknąć”. Dzień nie zapowiadał się jakoś szczególnie. Tymczasem wystarczył jeden krótki telefon Przyjaciółki, i już byliśmy umówieni na wieczorną tarasową imprezę na Zielonych Wzgórzach : „taki spontan, bez okazji, wpadajcie będzie kilka osób a deszcz ma przestać padać”. Spontany są najlepsze … a i okazja się pojawiła – „ Poland Gaross” 🙂 . Świętowaliśmy sukces Igi Świątek. Ach cóż to za talent ukryty w pięknym Człowieku! Ile dała nam radości i wzruszeń! Jest fantastyczna !

/zdjęcie z sesji zdjęciowej RG/

Balowaliśmy prawie do świtu, było bardzo wesoło, tylko skutki tej zabawy dzisiaj są mniej przyjemne (czego należało się spodziewać, tylko kto by wczoraj o tym myślał 🙂 ) …. Ostatecznie kilka zażytych ibupromów pokonało ból głowy ale brakuje energii i chęci by ruszyć się z domu, nawet dzisiejszy planowany wcześniej seans kinowy został odłożony, na jutro….Za oknem letni dzień.

Reklama

4 myśli na temat “Różne bóle głowy :)

  1. Nie mam żadnych nieruchomości… I tak się zastanawiam, czy to nie jest jakiś brak;-) I zupełne nieprzystosowanie do życia;-)

    Tym bardziej podziwiam wszystkich, którzy jakieś nieruchomości mają… Naprawdę;-)
    Serdeczności.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie wiem co odpowiedzieć 🙂 🙂 🙂 , Nieruchomość to wszystko, co jest trwale związane z powierzchnią naszego globu a więc zarówno mieszkanie , dom, jak i działka na której się znajdują. W Polsce wynajem mieszkań tak na całe życie jest nazwijmy to mało popularne…. i wielce nieopłacalne. Wynajem to konieczność, na okres przejściowy między wyprowadzką od rodziców (pracą w innym mieście), a zakupem własnego lokum więc każdy dąży za wszelką cenę ( kredyty hipoteczne na wiele, wiele lat !!!! ) by mieć to własne lokum. Tak więc mieszkania stanowiące własność ich lokatorów stanowią ok. 82 proc. całego zasobu mieszkaniowego w Polsce. Posiadanie nieruchomości to nic nadzwyczajnego 🙂 🙂 Oczywiście, że są tacy co inwestują grubo w nieruchomości i tacy którzy mając jakieś oszczędności kupują mieszkanie jako pewną lokatę kapitału. 🙂 ….Te wspomniane przeze mnie nieruchomości to mieszkanie i dom moich Dzieci – mieszkanie właśnie wynajęli a w nowym domku mogę „pomieszkiwać” i tym samym trochę zatroszczyć się nim do Ich powrotu 🙂 Moje łódzkie M też jest nieruchomością oraz mam kawałek nieruchomości wiejskiej, ale to „posiadanie ” wcale nie świadczy że jestem przygotowana do życia 🙂 🙂 🙂 …pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdaję sobie sprawę, jakie są realia w Polsce;-) Sam tam mieszkanie w 2000 r. (na kredyt) kupiłem. Potem będąc już w Niemczech dwoma wypłatami spłaciłem;-) A w 2007 sprzedałem… I odtąd już wynajmuję. Wygodniej, bo zapewnia mobilność. Poza tym np w Szwajcarii ceny za nieruchomości są niebotyczne. Mieszkanie może kosztować parę …milionów franków;-)
      Pewnie, gdy wybierzemy miejsce na emeryturę w końcu coś kupimy;-)
      Na razie napawam się beztroską nieposiadania nieruchomości;-) Dlatego pisałem o pewnym „nieprzystosowaniu do życia”;-);-);-)
      Odwzajemniam miłe pozdrowienia

      Polubione przez 1 osoba

  3. W Polsce wciąż jest coś takiego jak ” przywiązanie do ziemi”, domu ( domy wielopokoleniowe, a nawet lubią ogrodzić kawałek plaży i się umościć na swoim 🙂 🙂 ) ale to się zmienia….Tam będzie dom gdzie jest praca -sam wiesz najlepiej 🙂 Niestety u nas wciąż jest ogromny deficyt mieszkań, domów komunalnych pod wynajem – byłoby to jakieś rozwiązanie, stanowiłoby to też konkurencję cenową wynajmu . Niestety ludzie młodzi nie mają wyjścia, i jeśli tylko mają zdolność kredytową zaciągają kredyty, często na całe życie i kupują te wymarzone… nieruchomości . 🙂 ..Ty jesteś przystosowany do życia jak mało kto , w krajach w których pomieszkujesz są inne realia. Moja ciotka w Anglii całe życie mieszkała w pięknym i wygodnym domu komunalnym i do głowy jej nie przyszło by go kupić . Po co, na co? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.