Poczułam zapach morza … i nieba :)

Dzisiejsza środa jest jak poniedziałek 🙂 , wszystko mi się myli, a to dlatego, że moje święta skończyły się wczoraj…..

Wyjechałam – uciekłam – na parę dni w inny świat, świat bez przedświątecznego zamieszania, obowiązków kulinarnych i zastawionych stołów, „przymusowych” śniadań i obiadków itp. Tradycja polskich stołów wielkanocnych jest wciąż „ na bogato”, a ja utwierdzam się w przekonaniu, że w te święta to właśnie jadło jest najważniejsze. Dawniej, gdy przestrzegano postu, obfitość potraw na świątecznym stole była zrozumiała – 40 dniowa dieta „przygotowała” wątrobę by nie cierpiała pochłaniając w święta większe ilości pożywienia 🙂 , czekało się na te wielkanocne smakołyki cały rok, a ich smaki zapamiętywało się na całe życie.

Moje tegoroczne święta były nad wyraz świąteczne, spędziłam je w gronie najbliższych, kochanych osób….i bez wielogodzinnego siedzenia przy stole. Przecież najważniejsze jest by w święta dać najbliższym to co masz najcenniejszego – CZAS – dla nich i zarazem dla siebie…..

Tak, to był Mój/nasz czas – bezcenny, czas przywracający równowagę psychiczną i fizyczną. Uwolniłam się od telewizji, komputera, od lęków, problemów i wyobrażeń. Dostroiłam się do Natury, żyłam świeżością wiosny i ciszą nadmorskich miejscowości na Półwyspie Helskim, z pustymi plażami, na których miałki piasek miło piszczał pod butami a fale morskie rozpraszały wszelkie zmartwienia. Nic tak dobrze nie oddaje atmosfery wiosny nad morzem jak słowo idylla …..oznaczające błogostan i sielankę. 🙂 ….No i jeszcze to powietrze, z ogromną dawką dobroczynnego jodu…. Niebo miało kolor pięknego błękitu a słońce dostarczało ciepełka i chroniło przed północnymi, zimnymi podmuchami wiatru. 

„Mierzeja Helska podobna jest do węgorza, z ogonem we Władysławowie. Na łbie tej monstrualnej ryby znajduje się otoczony wodą Hel, najbardziej samotne miasto w Polsce.”. Poza sezonem mieszka tu niecałe 4 tys. osób. Część z nich to Kaszubi. Nie stanowią większości, ale mieszkają tu najdłużej. Tu zaczyna się Polska….

nasz koszyczek wielkanocny, poświęcony także przez Neptuna, który miał na niego chętkę :)….. jednak na wielkanocne śniadanie na plaży było trochę za zimno.
ale byli odważniejsi od nas 🙂 …
pustka do granic nieba … iść, ciągle iść
Port w Jastarni
Jastarnia jest moim ulubionym miejscem na tym wąskim kawałku lądu, dlatego tu znów wróciłam
Bosonoga i morze …„Nie możesz przekroczyć morza tylko stojąc i wpatrując się w wodę” … ( mam szczęście do fajnych ludzi 🙂 )
Dzisiejszy ranek wieje pustką
upajam się zapachem morza …
poławiacze bursztynu (z kaszorami czyli siatkami) nie świętowali, podobnie jak rybacy

Idę…spacer przez wnętrze, nie trzymam myśli na smyczy…. daj mi rękę i chodź ze mną
Przecież nie mogło zabraknąć takiego obrazka z nad morza 🙂 …wiosenny zachód słońca nad Zatoką Pucką
No to strzemiennego 🙂 , dobrze nam tu było ….. ( jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma – piwo )

Do domu wracaliśmy długo – via Warszawa, zahaczając o Mazury (Prusy Wschodnie), a w Nidzicy był postój na obiad (jejku, dawno nie jadłam tak wyśmienitej czarniny jaką zaserwowano mi w gościnnej „Karczmie pod gołębiem”)

W Karczmie pod gołębiem

Krótki będzie ten mój tydzień a i świętowania nie koniec, weekend znów będzie rodzinny i w „miłosnej aurze” 🙂 … jadą Goście z Krakowa

PS. Zdjęcia są z telefonu, aparat do naprawy – miał kontakt z milusim piaseczkiem 😦

7 myśli na temat “Poczułam zapach morza … i nieba :)

  1. Dostrojenie się do natury… No właśnie. Tak daleko od niej odeszliśmy, że trzeba się znowu dostrajać. I to pewnie najlepsza forma relaksu. W punkt, Hanju@;-)
    I serdeczności.

    Polubione przez 1 osoba

  2. człowiek w swym konsumpcyjnym nastawieniu do wszystkiego i technokratycznej mentalności naruszył porządek świata, i odszedł za daleko a zrobił to w błędnym przekonaniu, że to on jest jego panem i władcą. Dlatego tylko człowiek może ten porządek przywracać, byle jak najprędzej, póki jest jeszcze co zbierać….Odwzajemniam serdeczności 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.