To taka wielka rzecz być matką matki

Udaję, że nic się nie zmieniło w moim życiu odkąd zostałam babcią. Ale to nieprawda i choć „żywe” kontakty z Dziećmi i Wnukiem są ograniczone, ze względu na odległość zamieszkania, to ostatnio dość często się widzimy, głównie dla dobrych relacji z Małym Człowiekiem a także dla umożliwienia złapania głębszego oddechu mojej Go i wsparcia Jej – i choć ona rzadko prosi o pomoc, ja wiem kiedy tego potrzebuje (najczęściej gdy na dłużej zostaje sama z Dzieckiem bo M musi latać do „centrali” – zdalna praca wraz z pandemią powoli się kończy, jeden tydzień jest w domu, jeden tydzień musi być tam). To jest sytuacja trudna dla wszystkich, ponieważ wiele się u nich dzieje – trwa jeszcze urządzanie domu, kończy się remont w starym mieszkaniu (pod wynajem i często trzeba tam bywać), jest nowe doświadczenie pt. przedszkole – adaptacja przebiegła „bezboleśnie” ale nowy przedszkolak jest mistrzem łapania wszelkich wirusów i infekcji (normalne !) zatem lekarz stał się „przyjacielem domu” a apteka najczęściej odwiedzanym przybytkiem ….Trzeba jakoś w tym wytrwać, do czerwca…. potem jest przeprowadzka (znów) do „Buka”, na jakiś czas (czyli na 2 lata). Wtedy z oczywistych względów nasze kontakty staną się dużo rzadsze, więc póki co z jeszcze większą chęcią (nie z poczuciem misji 🙂 ) jeżdżę na te moje 4-6 dniowe warszawskie „delegacje”.

To są dla mnie bardzo miłe chwile i wartościowe ale nie ukrywam, że czasem wracam zmęczona (dostaje w kość, bo się tam nie oszczędzam – jak mawia T 🙂 )

Właśnie dzisiaj wróciłam po tygodniu intensywnej „służby” … i tak snuję się trochę bez celu po swoim domu, dotykam ulubionych przedmiotów, tak jak bym się z nimi witała, robię grafik na ten „szalony” przedświąteczny czas, który skurczył mi się bardzo, a ja mam jeszcze tyle do zrobienia, trochę odpoczywam i przestawiam się na inne tory, bo zupełnie inne sprawy muszę ogarniać … może wcale nie są takie ważne jak mi się wcześniej wydawało? 🙂 …..I jestem pewna, że jutro już zacznę tęsknić, za tym co zostawiłam.

Święta za tydzień, mam na nie pomysł – Wielkanoc nad morzem! Rodzinnie, razem z Go i Małym Człowieczkiem……Jak okiem sięgnąć puste plaże i spokój, dużo piękna …. Bałtyk przed sezonem. Taki lubię najbardziej. Wiosenna regeneracja, inwestowanie w SIEBIE, oswajanie lęków oraz by przestać czuć się tak bardzo bezradnie wobec zła, które dzieje się na naszych oczach.

Święta poza domem, mimo to postanowiłam go trochę odmienić ….. poukładam równo książki :), trochę odkurzę i zajrzę w kilka „mysich dziur” wystraszając pająki (choć wcale mi one nie przeszkadzają)…. Kupiłam już pęk bazi, zasiałam rzeżuchę (???) i umyłam wszystkie okna, by lepiej widzieć nadchodzącą wiosnę…. No i jeszcze pomarańczowy mazurek musi być, który z babą drożdżową z nami pojedzie. Święta lubią symbole.

Wierzbowe kotki. Na deszczu i na słocie srebrnieją im futra kocie.
Pan powiedział, że kurki znoszą złote jaja… no to kupiłam dla jaj 🙂

czytam: „Trylogia kopenhaska” Tove Ditlevshen

12 myśli na temat “To taka wielka rzecz być matką matki

  1. Ładne te kurki 🙂
    Lubię Wielkanoc poza domem- połazić po górach lub pospacerować nad morzem. Bardzo! Wówczas te święta są jeszcze bardziej radosne!
    W tym roku jednak będą w moim domu. Przyjadą goście. Też będzie się działo!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja nie lubię Wielkanocy odkąd zamieszkałam w mieście, dlatego teraz jeśli mogę, uciekam w te dni gdzieś bliżej natury, Wszelkie obrzędy i tradycje wielkanocne bardziej pasują mi do wiejskiego życia, odnoszę wrażenie, że są tam takie naturalne więc je się przeżywa (myślę że nadal) prawdziwiej,i wiosna -jaka by nie była- jest obecna wszędzie i dodaje im nie tylko uroku ale i wyjątkowości….. A w mieście? Biesiadowanie i jeszcze raz biesiadowanie, każdego dnia w tak zwanym rodzinnym gronie, i ewentualnie spacer w zatłoczonym parku …. Lubię niektóre wielkanocne smakołyki, potrawy , które je się raz do roku np. mazurki 🙂 …..Na pewno Twoje święta będą wyjątkowe, też lubię gości, a jeśli to jest gość rzadki to już robi się wydarzenie 🙂 … u mnie goście będą tydzień po świętach, z innej okazji 🙂

    Polubienie

  3. Pojechałabym w sumie nad morze, ale tylko wiatr bym wyłączyła, no chyba że bardzo ciepło by było… bo ja nie lubie marznąć :p

    Polubienie

    1. Marznąć i moknąć nie lubię ale wiatr lubię …to oddech przyrody 🙂 ….poza tym jak to mawiają Skandynawowie : to nie pogoda jest zła, że marzniemy tylko źle dobrane ubranie. Dużo w tym racji 🙂 To nie będzie mój pierwszy raz o tej porze roku nad Bałtykiem , nie mam złych wspomnień.

      Polubienie

      1. No ja mam wrażenie, że się zawsze zle ubieram. Raz mi zimno, zaraz goraco. Nawet latem mam tak że ide w słońcu to goraco więc ściągam np sweter, później zajdzie słońce to go ubieram, aby za 5 min znowu ściągnąć 🤣🤣 trzy światy!

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ja też się źle ubieram…często nie wierzę temu co pokazuje termometr 🙂 a czapka do niedawna była nie znaną mi częścią garderoby ( nawet na nartach wystarczała tylko jakaś przepaska zakrywająca uszy) , zaś chodząc w górach im jest wyżej to ja się rozbieram gdy inni wyciągają coś ciepłego 🙂 …tak już mam, że wolę zmarznąć niż się przegrzać – nienawidzę 🙂

          Polubienie

  4. Bardzo dobry pomysł z tym morzem… Tym bardziej na święta… Parę lat temu urządziliśmy tam i nasze rodzinne spotkanie. Wspominamy do dzisiaj;-) Życzę miłych świątecznych przygotowań… I czuję, że już pachnie u Ciebie wspomnianym mazurkiem i babą drożdżową. Serdeczności.

    Polubione przez 1 osoba

    1. śniadanie wielkanocne na bałtyckiej plaży to nie mój pierwszy raz. 🙂 Tym razem miał być Sopot ale „przypadek” albo raczej „wypadek” 🙂 sprawił, że wracamy do Jastarni…Masz nosa Ceramiku 🙂 , pachnie dziś konfiturą pomarańczową do mazurka …. pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

  5. Coś wiem o tych oddaleniach. Jeździłam codziennie 45 km, by opiekować się wnukiem. I to był wspaniały czas, gdy mogłam pokazywać mu, jaki świat jest piękny.
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie, czasem chciałoby się być bliżej by wpadać do siebie, kiedy się tylko zapragnie. Ale pocieszam się, że przecież mogło być gorzej….. jakaś Ameryka czy Australia – to dopiero oddalenie 🙂 🙂 🙂 Odwzajemniam serdeczności

      Polubione przez 1 osoba

  6. Parę dni temu, nieśmiało chciałam Ci zaproponować jakiś wyjazd, bo wiem (piszesz) jaka bywasz zmęczona ale wiem tez, że u Was nie takie to proste: psy, koty i inna „trzódka” – przecież sama się nie obsłuży…. Ale sprezentuj sobie w te święta kilka chwil takie jak lubisz najbardziej , i bądź w tym trochę egoistką . A z nad morza przyślę Ci pozdrowienia 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.